Pelne slonce po pekinsku
Posted by madGregDzisiaj tez nie bylo Wielkiego Muru, wyglada jakbysmy sobie dozowali co najlepsze na koniec. No dobra, nie na koniec - wielki mur jutro, bedziemy maszerowac murem jakies 10 km, z Jinshaling do Simatai. Powinno byc fajnie, zwlaszcza, ze pogoda sie dzisiaj poprawila, ale po kolei.
Wiktor zdecydowal sie dzisiaj na rekonwalescencje a my z Michalem pojechalismy zaliczyc kilka parkow i swiatyn, bo dawno nic nie odwiedzalismy, wiec sprawa pogody wydawala sie byc beznadziejna. No i udalo sie - dzisiaj pierwszy raz od bardzo dawna zobaczylem swoj cien
Pelne slonce po pekinsku jest troche przymglone, nawet mocno. Przynajmniej w tych okolicznosciach przyrody.
Pozniej pogoda juz tylko coraz lepsza a i nam sie troche polepszylo, chociaz doskonale to to jeszcze nie jest.
Plan dnia wygladal tak:
- swiatynia taoistyczna (ciagle zywa, z mnostwem mnichow)
- kilka parkow z widokiem na Pekin i zakazane miasto
a po 16 spotkalismy na placu Tiananmen Wiktora i wrocilismy na 2 rowerach na calkiem dobre zarcie do knajpy nieopodal (cena za pelny obiad z piciem okolo 12RMB =4.80PLN).
Na mapie tym razem zaznaczylismy nasza okolice wraz z hotelem. Nieopodal powinno byc widac duzo hutongow.
No i jak zwykle seria zdjec, no i jeszcze good news… Udalo mi sie cudownie reanimowac obiektyw, z wielkim trudem, ale robi zdjecia, co zreszta widac ponizej. Wszelkie wiesci o jego smierci byly mocno przesadzone.
Codziennie rano przed lokalami gastronomicznymi i sklepami jest odprawa i musztra!!!
W swiatyni Bialej Chmury bylo tak:
A w parkach tak:
Pekin i samo Zakazane Miasto z gory:
Kolejni buddowie:
A pozniej juz tylko powrot…
… tym razem przejazd w nastepujacej konfiguracji wzbudzil entuzjazm tlumow: