Pekin
Posted by madGregW ogole chyba jest dosc pechowo od wczoraj… w drodze do armii terakotowej nasz autobus wjechal w rowerzyste, a raczej rowerzysta wjechal centralnie pod autobus. Na szczescie nic sie nie stalo. To fatum, ktore sprowadzil na nas Wiktor kupujac pudelko terakotowych figurek. Co z tego, ze kupil je pozniej, to sa przekleci wojownicy!!!!
Po kupnie pudelka terakotowych wojownikow przez Wiktora za 5 RMB (=2PLN) (sprzedawca gardlo sobie podrzynal, ze taniej byc nie moze) przyszlo nam wyjezdzac z Xi’anu i tu zaczela sie zabawa… Na naszej wycieczce rowerowej po miescie, w ktorej planach bylo wjechanie na mury, na ktore okazalo sie, nikt nas wpuscis nie chce, zajechalismy do sklepiku kupic oryginalne podrobki chinskich kurtek. Dobijalismy targu tak dlugo, ze na pociag pedzilismy przez miasto z predkoscia kolarzowki Zenona Jaskoly (zreszta nota bene na calkiem niezlych kolarzowkach i jednym goralu - Michal sie z musu wylamal). Na dworcu sie okazalo, ze tlumy straszne, do odjazdu godzina, goraco jak w piekle, a Wiktor nie ma aparatu. Akcja byla szybka, on wraca do muzulmanskiej dzielnicy taksowka a my… nie wiemy co… plan jest taki, zeby wniesc toboly Wiktora do pociagu, bo mamy hard seaty i trzeba uderzac jak tylko otworza bramki.
Jednak cuda sie zdarzaja (Wiktor wyczerpal juz swoj limit jak na ta podroz), bo aparat sie znalazl i Wiktor cudownie dotarl na samo otwarcie bramek. A juz mielismy taki piekny pakunek zlozony z jego duzego plecaka, malego plecaka, kapelusza, reklamowki z jedzeniem (i to wszystko w jednej rece)
Podroz minela pod znakiem cwiczenia yogi dla podroznych, czyli jak zmienic pozycje siedzenia w hard seaterze, zeby zasnac. Wiktor skonczyl w przejsciu na podlodze na karimacie a my jakos tak %&*^$*(&@#(* inaczej.
No i tak dojechalismy do Pekinu.
Fatum nas ciagle przesladuje, nasz taksowkarz nie znal miasta, zabladzil i pytal sie kolegow. A na koncu nie mogl otworzyc bagaznika z naszymi bagazami i musielismy skladac siedzenia…
Dzien minal na szwedaniu sie po miescie i siedzeniu na placu Tienanmen. Slonca od 4 dni nie widac, nie wiadomo czy to smog czy to pogoda. Mamy nadzieje, ze sie przejasni, ale tu podobno juz tak 2 tygodnie. To znaczy slonce jest, ale tak jakby bylo wymierajaca gwiazda…
Na mapie dokladnie plac Tienanmen (pamietajcie, ze mozna powiekszac
).
Warto powiekszyc tez Xi’an, widac ladnie prostokat murow miejskich…
Z powodu makabrycznie wolnego internetu tylko 2 zdjecia…
Zbieranina terakotowych wojownikow:

No i towarzysz Mao:
October 13th, 2006 at 12:44 pm
Czyli mamy News from Tienanmen
Wyglada na to rowerzysci sa tacy sami jak w Polsce, hehe
A u nas Polska wygrala z Portugalia 2:1!
)
October 13th, 2006 at 12:54 pm
No tacy sami to u nas jeszcze dlugo nie beda
Poczekaj, az zobaczysz nasz film z przejazdu przez Yangshuo… az sami sie go boimy ogladac po raz drugi