Xi’an
Posted by madGregHej! Tym razem nadaje Wiktor (ale pod madGregiem). Po nauce wylozonej przez wspoltowarzyszy poczulem sie w obowiazku cos tutaj napisac. Niestety pod moim kontem nie mam praw do tworzenia postow, wiec podszywam sie pod Grega znajac jego haselko.
Ale do konkretow — jestesmy w Xi’anie. Podroz hard-sleeper’em jak zwykle przyjemna, z jednym wyjatkiem - karaluchy. Nazlazilo sie ich pare w nocy i czesc z nich zostala unicestwiona (bron chemiczna - autan + rekoczyny). Koniec koncem dojechalismy w godzinach poludniowych do tego wielkiego (jak wiekszosc chinskich) miasta. Poki co niewiele udalo sie zobaczyc, najwieksza atrakcja ma byc jutrzejsza terakotowa armia i jakies pagody. W kazdym razie plany sa. Dzisiaj zaliczylismy tylko jeszcze przejazdzke ryksza (motorowa, do rowerowej nikt nie wezmie 3 os.). Bylo spoko. Dzielnica muzulmanska rowniez nam (przynajmniej mi) przypadla do gustu, dzieki swojemu zywemu targowo-restauracyjnemu charakterowi. A miasto jak miasto - tloczno, glosno i ruchliwie.
Fotki beda jak Greg cos pozrzuca, mamy nadzieje na jakiegos szybkiego newsa jeszcze jutro. Aha! No i nasza najwieksza porazka dnia dzisiejszego - brak biletow na pociag do Pingyao na najblizsze 2 dni. Stad zmiana planow - jutro wieczorem wyruszamy juz do Pekinu!, a dalej bedziemy kombinowac jak spozytkowac 6 dni na miejscu. Jednak kupno biletow na dzien nastepny graniczy z cudem! A my i tak do Pekinu bedziemy podrozowac na siedzaco, bo miejsc lezacych juz nie bylo
Dobra, tu greg i MeHow - Wiktor odwalil kawal dobrej roboty piszac o naszych perypetiach. Dodam tylko, ze miejsca siedzace to beda jak nam sie uda przegonic zajmujacych je Chinczykow
Liczymy na pomoc kierownika wagonu, oni wszyscy sa jacys tacy pomocni bardzo. A pozniej moze uda sie dotrzec jeszcze do Datongu na 1-2 dniowy wypad z Pekinu. Bagatela, kilkaset kilometrow.
Teraz obiecane zdjecia, pare jeszcze z Bauguo, pare z Chengdu i kilka z przerazajacego (przynajmniej mnie) Xi’anu, co do atrakcji, to ja mam jeszcze nadzieje, ze wbrew obawom Michala wielki meczet nie jest wcale tylko dlatego wielki, ze jest najwiekszy w miescie, tylko, ze jest naprawde duzy
Zobaczymy…
W Bauguo dopiero ostatniego dnia mielismy okazje odwiedzic slynne Bauguo Si:
Pozniej wpadlismy w Chengdu na chwile zobaczyc czym rozni sie Buddyzm od Taoizmu… przede wszystkim znaczkiem YingYang:
I troche parkowego zycia…
No i Xi’an, ponad 6 mln mieszkancow…
Wieza Bebnow:
I bardzo klimatyczna dzielnica muzulmanska, niestety zamkneli nam meczet, moze jutro… (ale chcieli nas zawinac w dywan w paru sklepach, special price for you my friend, but don’t tell anybody)
A do domu wytargowalismy motorowa ryksze, solidny przeciwnik w targowaniu na pierwszym planie:
October 11th, 2006 at 2:47 pm
Hej Greg! Po tak duzej serii tak ladnych zdjec nie moge sie doczekac nastepnych.
October 11th, 2006 at 10:25 pm
fotki super… tylko czemu tak malo
piotrek
October 12th, 2006 at 5:19 am
Tak malo, zeby potem mieli co pokazywac jak wroca
October 12th, 2006 at 9:47 am
Hi Mad!
Jestem pod wrazeniem waszej eskapady!!!Jak ogladam te zdjecia i czytam to az mnie zazdrosc bierze, ze takie was przygody tam spotykaja:)Taka wycieczka to chyba zostanie w pamieci do konca zycia!
Gratuluje pomyslu i powodzenia w dalszej przygodzie.Pilnie sledze nowe wpisy i pochlaniam kolejne zdjecia z widoczkami;)
Pozdrowki dla Ciebie i twoich Towarzyszy.
Tecman
October 13th, 2006 at 12:58 pm
Basia, masz racje, dawkujemy, zeby pozniej zameczyc wszystkich historiami po 4 minuty do kazdego zdjecia, przeciez wiesz jak jest
Nawet Turcji nie wytrzymaliscie
Tecman, milo mi ze nas sledzisz!! Mam nadzieje, ze przygod do opisywania nam nie zabraknie
Chociaz i eskapada powoli sie konczy…
October 17th, 2006 at 6:56 pm
Hej! Czy ci panowie w parku graj± w go? Robicie niezłe ujęcia, szczególnie panowie w parku, bębny - o ile to bębny, fajny korek zielonych taksówek. Pozdrowienia dla wszystkich członków wyprawy.
CoperNick