Schody, schody, schody…
Posted by madGregNo i znowu w Bauguo. No i znowu greg
To byly bardzo dlugie 2 dni tulaczki po niezliczonych tysiacach schodow. To znaczy jeden podroznik zostawil w Teddy Bearze info na scianie, ze jest ich cos ponad 65 tysiecy, bo policzyl wszystkie i ja mu swiecie wierze. Stawiam nawet, ze zanizyl o kilkanascie procent.
Pogoda, ktora z poczatku nie zapowiadala sie dobrze nagle naprawila sie. Ja sobie to tlumacze jako cud ilosciowy, rozrozniajac dwa rodzaje: jakosciowe, kiedy ludzie wymodla sobie cos i ilosciowe kiedy bez modlenia odwiedza kilkadziesiat roznych swiatyn
Droga na gore byla lepsza niz moglbym z poczatku przypuszczac, bo spodziewalem sie tysiecy pielgrzymow i turystow na trasie, podczas gdy nie bylo prawie nikogo. Przeszlismy dobre kilkadziesiat kilometrow wsrod lasow, swiatyn i malp (ktore dla mnie wygladaly jak gibony, moze nawet to byly gibony). Sprawa z malpami wyglada tak, ze sa bardzo mile dopoki nie zobacza, ze ktos niesie jedzenie. Szczytem przygody jest przespacerowanie sie po tej dzungli z reklamowka w rece, moze byc nawet pusta. Na nas skoczyly tylko raz, dokladnie na Michala po butelke, poza tym stosowalismy sprawdzony sposob: w jednej rece bardzo gruba bambusowa laska, a w drugiej kamien. Dzialalo
Pierwszy nocleg 2h od szczytu w buddyjskim klasztorze, nieco opustoszalym w dosc ascetycznej celi, wczesniej zagarnelismy miche ryzu do reklamowki wzbudzajac konsternacje w restauracji (bylo juz tak pozno, ze nie dalo sie juz nic kupic). Rano szybka wspinaczka i niewiarygodny wschod slonca nad morzem chmur. Jeden z cudow Emei Shan, jak powiadaja tutejsi.
Pozniej zejscie, droga duzo dluzsza, ale jakze ciekawa. Smialo moge powiedziec, ze krajobraz, przez ktory schodzilismy byl jednym z najlepszych krajobrazow gorskich jakie dane mi bylo ogladac.
Jutro ruszamy do Chengdu, zeby wsiasc w pociag do Xi’anu gdzie bedziemy zwiedzac starozytna fabryke terakoty, podobno cala armie wyprodukowali.
Ponizej jak zwykle przekaz wizualny, czyli co udalo mi sie zarejestrowac moim fotoaparatem.
Po drodze spotykalismy rozne zwierzeta:

… i roznych ludzi …
Droga byla czasami dosc monotonna:
… ale widoki wynagradzaly ….
Spotkalismy wielu przyjaciol…
I robilo sie coraz mroczniej:
Na noc wybralismy dosc ciekawe miejsce:
Tylko po to, zeby z rana zobaczyc Emei Shan, tak jak go sie powinno ogladac:

Powrot tez byl dosc spektakularny:

October 9th, 2006 at 2:12 pm
Arghhhhhhhh teraz to sie zezlilem!!!!!!! ja tu pracuje, a wy mi takie widoczki wklejacie. nie bawie sie tak. Jak przyjedziecie wlepie wam tyle roboty, ze zapomnicie co to malpki, gorki, schody, a nawet ry¿! o tak wlasnie powiem. juz pisze jakies bugi
cholera czlowiek ciezko pracuje, a i tak potrafia go zdenerwowac
October 9th, 2006 at 2:21 pm
Grzesiu dzieki za zestaw bardzo ladnych kartek
jeszcze od nikogo nie dostalem tak ladnych i tak wielu kartek ;P. Caly czas wam kibicuje chociaz nie zawsze daje komentarze.
October 9th, 2006 at 9:06 pm
A ja kartki nie dostalem
jak to? adresu nie pamietasz?
poprosimy do testu
October 10th, 2006 at 5:17 am
Wow… niesamowite widoczki. Szkoda, ze jak sledze w pracy wasza podroz, to tu na IE nie widac mapy. Ale co tam… zdjecia sa lepsze
October 13th, 2006 at 1:03 pm
Kartki poki co byly wirtualne bo sie uczylismy pisac Bo-lan po Chinsku zeby doszly. Teraz trzeba trzymac kciuki - moze dojda.